Godzina 20.10
Siedzimy sobie w saloonie i oglądamy mecz. Gra sobie Bayern z Aberdeen. Rolada popija browara a ja tnę w traviana tzn. łupię jak mogę słabsze osady, a najbardziej gościa z osady pod nazwą H.....wo. Po pierwsze łupię go za samą nazwę, a po drugie w popełniony w samej nazwie błąd ortograficzny.
Siedzimy sobie tak spokojnie, aż to Rolada pociąga nosem i mówi, że coś mu zajeżdża. Początkowo obwiniałam jego parę skarpetek, ale spojrzawszy na jego kończyny, żadnych się nie dopatrzyłam. Siedzimy sobie więc dalej.
Ja tnę gościa z osady H....wo, a Rolada kibicuje. Swąd się nasila, a z kuchni dobiega odgłos w stylu "pik", "pik"...Żadne z nas nie zwraca na to uwagi, bo właśnie Podolski strzela czwartego gola. Gość z osady H...wo dostaje w mury z katapulty, a w chacie jak jechało tak i jedzie.
Idę ja se więc szukać źródła jechania. Znalazłam. Zapomniało mi się panie wyłączyć ekspresa do kawy, która od 17.00 ugotowała się na twardo.
Gość z osady H...wo padł, więc strasznie się ucieszyłam, a tu Rolada mi wylicza, ze ekspres pobiera tyle i tyle energii, i jak chodził od 17.00 do teraz, to zużyłam na darmo 1 złoty i 83 groszy...
Gdyby nie to, że ziemia zmrożona i saperki nie mam, i nawet w tym miesiącu mnie na nią nie stać, to Rolada dawno by dżdżownice pod ziemią liczył...
czwartek, 21 lutego 2008
Wieczorne to i tamto
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

17 komentarzy:
A ja od kilku lat nie pale garow na kuchence. Jakis cud sie stal i przestalam wlaczac palniki na maxa. Az sama siebie nie poznaje. Natomiast mezus ostatnio tak zleniwial, ze sobie robi kawe w jednorazowym plastikowym prymitywnym 'lejku', do ktorego wklada papierowy filtr. A super duper ekspresy do cappuccino i innych bajerow stoja pokryte kurzem. Bo mu sie ich nie chce potem myc ;-)
A ja mam problem z glowy.
Ja najczęscie zapominam, że Brusową kaszę z wkładem gotuję, ale bydle mądre jest (i głodne), więc przypomina piskiem, szczekiem, a w krytycznych momentach leb na kolanie położy i się uparcie gapi ze wzrokiem - Ty sklerotyczko...
A Rolada to tak w pamięci wyliczył czy na kalkulatorze? A komputer jak dotychczas to jedyna przyczyna moich przypalonych garnków;-))
Imagik moja droga, u nas jednorazówki pod żadną postacią nie przejdą żadną ludzką siłą, bo jacyś tacy ekologiczni się zrobiliśmy, do tego stopnia, że na zakupy albo i nie Rolada wciska mi szmacianą torbę
Gosia ja kiedyś psa spod sklepu zapomniałam, a ostatnio datę urodzin Marli, za dużo na głowie czy cuś?
Shell jeżeli chodzi o jakiekolwiek wyliczenia to Rolada robi to w pamięci nadzwyczaj dobrze, aż sama się dziwię normalnie, bo w tym kładzie mnie na łopatki;)
Znam to - mój mi ostatnio w pamięci liczył, jak szybko spadac będę jak się winda ze mną w środku urwie - przy okazji założył, że moja waga = waga windy - no bezczelny, taka kupa złomu ma niby ważyć tyle co ja?
No rzeczywiście bezczelny!
Potrojnie bezczelny, chyba ze mysli ze winda jest zrobiona ze steropianu ;-) A jak dlugo/szybko by spadala winda z nim w srodku, he?
Nooo, za 1,83 miałabyś pierwszą ratę za saperkę ;))
Szczęściara jestem: mój mi wylicza tylko za ksiażki. Moja wina, ze takie drogie i za trzy sztuki Marqueza dałam ostatnio ponad 90zł? Nie przyznałam się, że jedną już w domu miałam. Okazało się, jak mi kumpel oddał w czwartek.
tanyu, ja mam takie ilosci ksiazek w domu, ze mam zakazane kupowanie nowych. No wiec wypozyczam z biblioteki i nawet taki system mi sie spodobal, bo przeczytam i oddaje. teraz wypozyczam tez muzyke i filmy z biblioteki i nawet magazyny z moda i czasopisma. Dzieki temu zmniejszylam ilosc makulatury w domu. Ale poniwaz jestem uzalezniona od ksiazek, to wpadam czasem do ksiegarni (ulubionej) i czytam na stojaco udajac ze tylko pzregladam ksiazki. Jakos mnie jeszcze nie wygonili. Takich wariatow jest chyba wiecej ;-)
Mój wylicza mi wszystko. Dziś na przykład muszę grzać wodę na kąpiel, bo piecyk się zbuntował, a ten do mnie tekst, że jaka to ze mnie gospodyni domowa, która garów nie przykrywa przykrywką...Normalnie sknerus!
Kiedyś wstawiłem obiad i poszedłem grać w Shoguna.. kilka lat temu.. do dzisiaj czuję ten dym i widok spalonego na wióry kurczaka. ;-)
Ja to chyba szczęściara jeste, gdyz mój mi prawie nic nie wylicza ani oblicza ... ale jak zeżre choc jednego mego batonika to JA mu wyliczam to przez kilka miesięcy :)
Też czasem przypalam garnki ostatnio szczególnie rano jak wstaje i muszę przygotować coś wcześniej .. Mądry tak to obliczyć co do grosza ..
Hallo-dlaczego nikt nic nie pisze????nie ma co czytac!!!!
Gee, Sweet, z tym przykrywaniem garów normalnie przegięcie. Leczysz mnie z mojego warczenia na Miśka, oj leczysz ;)
Prześlij komentarz