czwartek, 21 lutego 2008

Wieczorne to i tamto

Godzina 20.10
Siedzimy sobie w saloonie i oglądamy mecz. Gra sobie Bayern z Aberdeen. Rolada popija browara a ja tnę w traviana tzn. łupię jak mogę słabsze osady, a najbardziej gościa z osady pod nazwą H.....wo. Po pierwsze łupię go za samą nazwę, a po drugie w popełniony w samej nazwie błąd ortograficzny.
Siedzimy sobie tak spokojnie, aż to Rolada pociąga nosem i mówi, że coś mu zajeżdża. Początkowo obwiniałam jego parę skarpetek, ale spojrzawszy na jego kończyny, żadnych się nie dopatrzyłam. Siedzimy sobie więc dalej.
Ja tnę gościa z osady H....wo, a Rolada kibicuje. Swąd się nasila, a z kuchni dobiega odgłos w stylu "pik", "pik"...Żadne z nas nie zwraca na to uwagi, bo właśnie Podolski strzela czwartego gola. Gość z osady H...wo dostaje w mury z katapulty, a w chacie jak jechało tak i jedzie.
Idę ja se więc szukać źródła jechania. Znalazłam. Zapomniało mi się panie wyłączyć ekspresa do kawy, która od 17.00 ugotowała się na twardo.
Gość z osady H...wo padł, więc strasznie się ucieszyłam, a tu Rolada mi wylicza, ze ekspres pobiera tyle i tyle energii, i jak chodził od 17.00 do teraz, to zużyłam na darmo 1 złoty i 83 groszy...

Gdyby nie to, że ziemia zmrożona i saperki nie mam, i nawet w tym miesiącu mnie na nią nie stać, to Rolada dawno by dżdżownice pod ziemią liczył...

17 komentarzy:

Anonimowy pisze...

A ja od kilku lat nie pale garow na kuchence. Jakis cud sie stal i przestalam wlaczac palniki na maxa. Az sama siebie nie poznaje. Natomiast mezus ostatnio tak zleniwial, ze sobie robi kawe w jednorazowym plastikowym prymitywnym 'lejku', do ktorego wklada papierowy filtr. A super duper ekspresy do cappuccino i innych bajerow stoja pokryte kurzem. Bo mu sie ich nie chce potem myc ;-)
A ja mam problem z glowy.

Anonimowy pisze...

Ja najczęscie zapominam, że Brusową kaszę z wkładem gotuję, ale bydle mądre jest (i głodne), więc przypomina piskiem, szczekiem, a w krytycznych momentach leb na kolanie położy i się uparcie gapi ze wzrokiem - Ty sklerotyczko...

Anonimowy pisze...

A Rolada to tak w pamięci wyliczył czy na kalkulatorze? A komputer jak dotychczas to jedyna przyczyna moich przypalonych garnków;-))

Ewka pisze...

Imagik moja droga, u nas jednorazówki pod żadną postacią nie przejdą żadną ludzką siłą, bo jacyś tacy ekologiczni się zrobiliśmy, do tego stopnia, że na zakupy albo i nie Rolada wciska mi szmacianą torbę

Ewka pisze...

Gosia ja kiedyś psa spod sklepu zapomniałam, a ostatnio datę urodzin Marli, za dużo na głowie czy cuś?

Ewka pisze...

Shell jeżeli chodzi o jakiekolwiek wyliczenia to Rolada robi to w pamięci nadzwyczaj dobrze, aż sama się dziwię normalnie, bo w tym kładzie mnie na łopatki;)

Anonimowy pisze...

Znam to - mój mi ostatnio w pamięci liczył, jak szybko spadac będę jak się winda ze mną w środku urwie - przy okazji założył, że moja waga = waga windy - no bezczelny, taka kupa złomu ma niby ważyć tyle co ja?

Ewka pisze...

No rzeczywiście bezczelny!

Anonimowy pisze...

Potrojnie bezczelny, chyba ze mysli ze winda jest zrobiona ze steropianu ;-) A jak dlugo/szybko by spadala winda z nim w srodku, he?

Anonimowy pisze...

Nooo, za 1,83 miałabyś pierwszą ratę za saperkę ;))
Szczęściara jestem: mój mi wylicza tylko za ksiażki. Moja wina, ze takie drogie i za trzy sztuki Marqueza dałam ostatnio ponad 90zł? Nie przyznałam się, że jedną już w domu miałam. Okazało się, jak mi kumpel oddał w czwartek.

Anonimowy pisze...

tanyu, ja mam takie ilosci ksiazek w domu, ze mam zakazane kupowanie nowych. No wiec wypozyczam z biblioteki i nawet taki system mi sie spodobal, bo przeczytam i oddaje. teraz wypozyczam tez muzyke i filmy z biblioteki i nawet magazyny z moda i czasopisma. Dzieki temu zmniejszylam ilosc makulatury w domu. Ale poniwaz jestem uzalezniona od ksiazek, to wpadam czasem do ksiegarni (ulubionej) i czytam na stojaco udajac ze tylko pzregladam ksiazki. Jakos mnie jeszcze nie wygonili. Takich wariatow jest chyba wiecej ;-)

Ewka pisze...

Mój wylicza mi wszystko. Dziś na przykład muszę grzać wodę na kąpiel, bo piecyk się zbuntował, a ten do mnie tekst, że jaka to ze mnie gospodyni domowa, która garów nie przykrywa przykrywką...Normalnie sknerus!

Anonimowy pisze...

Kiedyś wstawiłem obiad i poszedłem grać w Shoguna.. kilka lat temu.. do dzisiaj czuję ten dym i widok spalonego na wióry kurczaka. ;-)

Słomiana Wdowa pisze...

Ja to chyba szczęściara jeste, gdyz mój mi prawie nic nie wylicza ani oblicza ... ale jak zeżre choc jednego mego batonika to JA mu wyliczam to przez kilka miesięcy :)

Anonimowy pisze...

Też czasem przypalam garnki ostatnio szczególnie rano jak wstaje i muszę przygotować coś wcześniej .. Mądry tak to obliczyć co do grosza ..

Anonimowy pisze...

Hallo-dlaczego nikt nic nie pisze????nie ma co czytac!!!!

Anonimowy pisze...

Gee, Sweet, z tym przykrywaniem garów normalnie przegięcie. Leczysz mnie z mojego warczenia na Miśka, oj leczysz ;)

Powered By Blogger