Jak wynagrodzić dziecku drugie miejsce w konkursie recytatorskim?
Oto przepis:
Chwycić je i jej rodzeństwo o 14.30 za chabety, wsiąść do pociągu byle jakiego kierującego się w stronę miejscowości Trassenheide i podziwiać na owadziej farmie motylki, robaczki, gąsieniczki i takie tam interesujące boże stworzenia.
Skutki wypadu:
1.Miśka nie zdążyła do wc, bo przejęła się papugą i potrzeby fizjologiczne przestały mieć jakiekolwiek znaczenie.
2. Na pytanie co robiła papuga, Miska odpowiada "kwik, kwik"
3. Marlena nie trafiła filiżanką do jamy ustnej, co spowodowało powstanie ciekawego wzorka na ubraniu.
4. Mamy dwa balony w kształcie motyli, ale w cenie kilograma schabu bez kości.
5. Wyprawa się udała, a mnie pozostało pooglądanie ulotek i pranie, no i trzy zielone niedojrzałe banany zwędzone z drzewka.
czwartek, 31 stycznia 2008
Motyla noga
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

8 komentarzy:
Hej tu Kamil-byliscie u hansow w jakims ogrodzie botanicznym cala rodzinka-?fajna sprawa!!!i jak warto tam jechac?poogladac? i gratuluje Marlenie 2 miejsca w konkursie podrawiam.....
Mnie niestety nie dane było pojechać, ale z tego co wiem i co mi opowiadano jest bardzo ciekawie. I niedaleko!
Dobrze, że nic żywego nie zostało przywiezione w ramach pamiątki :)
Pieknie spedzony familijny czas :-)
Ciekawe tylko co Sweet robiła w tym czasie? Pewnie gofry na molo zjadała ...
Gosia ja niestety męczyłam się w pracy i zieleniałam z zazdrości...
A tak w ogóle - gratulacje dla recytatorki. Pociesz ją, że pierwsze miejsce na pewno było dzięki łapówce...
Wiesz Gosia ona co roku bierze udział i jakoś nigdy nie udało jej się wylądować na pierwszym miejscu, także przyzwyczaiła się :) Długo musiałam jej tłumaczyć, że drugie miejsce jest równie dobre jak pierwsze.
Prześlij komentarz