Czy coś może zginąć dwa razy?
A może!
Wczoraj chcąc zapisać Miśkę do naszego poczciwego polskiego lekarza, pogoniłam na wpół śpiąco do poradni. Zgarnęłam druki dwa i patrząc na zdychający chory tłum, postanowiłam wypełnić je w pracy. Po kilkunastu minutach druki były gotowe do oddania. Wybrawszy się zatem "na pocztę" udałam się znów do poradni. Tłum chorych zalegał i czekał na swoją kolejkę. Druki oddałam pani pielęgniarce w okienku.
I tu zaczęła się moja historia. W poradni w której jestem już od dłuższego czasu, wcale mnie nie było. Nie było mnie, bo byłam gdzie indziej, albo byłam pod innym adresem i innym nazwiskiem, ale ubezpieczona byłam, tylko co z tego ubezpieczenia, kiedy wręczono mi jeszcze 4 druki do wypełnienia. Wróciłam więc do pracy pozostawiając w poradni druk Miśki. Wypełniłam je wszystkie z wprawą i ruszyłam znów "na pocztę". Wpadłam zziajana i zadowolona, że dopięłam wszystko na ostatni guzik.
Dziś odbieram telefon - dzwoni pani z poradni i oświadcza, że nie wybrałam żadnej pielęgniarki. Prosiłam, aby na każdym z trzech podwójnych druków (ja, Miska i Marla) wpisała swoje nazwisko. Okazało się, że ja jestem, Marla jest, a Miśkę wcięło.
Więc jutro znów pielgrzymka na pocztę...
czwartek, 20 grudnia 2007
Końskie zdrowie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

9 komentarzy:
Czemu mnie to nie dziwi?! Ja już nie chodzę do polskiej służby zdrowia - szkoda zachodu :) wszystko leczę sposobami domowymi jak np. herbata po góralsku :)ale Miśce nie radziłabym w tak młodym wieku :)
Co to za herbata?
Ja mam w domu rum - może się do tej góralskiej herbaty nada?
No jak to spiryt z herbatą w proporcjach 50:50 no i trzeba mieć jeszcze stopy w misce z gorącą wodą! Dziwny sposób - ale skuteczny! Namówiła mnie kiedyś góralka na ten eksperyment :) i zadziałało :)
Ciesz się, że miałaś powód, z którym szłaś do lekarza. Ja wylądowałam w przychodni, bo raz panie w przedszkolu wmówiły mojemu dziecku ospę,a następnego dnia twierdziły, że nie chciała jeść zupy i chyba ma gorączkę;-)) Jak się chcą jej z przedszkola pozbyć to niech nie owijają w bawełnę.Na razie mam szczęście, że faktycznie jakiegoś paskudztwa z tej przychodni nie przywlokłam;-))
a Rolade tez dopisujesz? Moze dopisz na wszelki wypadek, bo jak zajdzie potrzeba leczenia Rolady to sie okaze, ze on nie istnieje ;-) I co dzieciom powiesz ze Rolada jest ale go nie ma? Zwariowac mozna z taka papierkowa robota :-)
Gosia ważne są procenty, smak nie gra roli hihi
Shell mnie nic już nie zdziwi - jaka mama takie i dzieci
Imagik Roladę nie mogę zapisać do lekarza, bo też nie urodził się na tym swiecie taki dobry specjalista :)
Prześlij komentarz