Co tu dużo mówić. Dzień spędziłam w domu czytając mało interesującą książkę, przy której zasnęłam trzy razy. Miałam zamiar wyjść, ale Misia protestowała( jak nigdy dotąd) i malować się jej chciało. Malowałyśmy kilka godzin i w rezultacie mamy wymalowany cały blok rysunkowy abstrakcyjnymi rysunkami. Miśka rysuje jeszcze teraz:
- Ocy, usy, buzia, noski, buty i kokalda, duuuuza kokalda i jesce jedna duuuza kokalda!
- Misia co / kogo narysowałaś?- pytam.
- To Lolad (czytaj Rolada)
- Ale Lolad nie ma kokardki!- odpowiadam
- Eeeee? Nie ma kokaldy?
- Nie ma.- potwierdzam.
Po minucie wpada Misia z czerwoną bibułą i rzecze:
- Mami zlób kokaldkę! Duuuuzą kokaldkę!
No i Rolada ma kokaldę!
czwartek, 1 listopada 2007
Kokalda
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

9 komentarzy:
Jeej ;). Rolada zarobił swoją pierwszą kokardę xD
Nie miał wyjścia chłopaczyna!
Jedyny chłopak, który kojarzy mnie się z kokardą to janusz Korwin Mikke. Ale on to chyba muchę miał właściwie;p Tylko, że ten kolor taki kokardowy;-))
Generalnie Rolada został "zawinięty w kokardę" ot, ciężki ojcowski los ;-) niech się cieszy że nie został np. "nabity w butelkę" hahaha.
Pozdrrrrawiam rrradośnie Rrrrolanda i Was też dziewczyny :-D
A gdzie mu ją przyczepiłaś? ;)
Powiem Wam jedno. Instruktaż gdzie kokardka zostanie zamocowana udzieliła Miśka. Znajdzie się ona na kości skroniowej lub ciemieniowej. Jak się nie bedzie trzymać przybijemy młoteczkiem. Młoteczek mam, ale za to gwożdzie za krótkie
Do Karminy:
Nabity to on może zostać co najwyżej na butelkę tyskiego, ale piwa mi szkoda...;)
Pewnie, niech się chłopina stosuje do dziecięcych fantazji ;p
Rolada powinien byl miec dwie kokardy, symetrycznie by bylo i dziecko by arytmetyke pocwiczylo: dwa usy, dwie kokaldy, dwa ocy, jeden nos, ale jeden lolada, itd ;-P
Prześlij komentarz