Jajo zapadło na lekką chorobę zwaną przeziębieniem, i mimo tego, że jest chore, ani myśli o zażywaniu jakichkolwiek medykamentów. Jajo ma to gdzieś. Tylko czekać, aż jajo będzie musiało iść pierwszy raz w swoim długim żywocie na chorobowe. A chętnie by poszło, choćby tylko po to, by mieć ten swój święty spokój. Z drugiej strony jak jajko pomyśli, że będzie musiało w domu całymi dniami przesiadywać, to ma pewne obawy, że jego stan zdrowotny zamiast się poprawiać mógłby się pogorszyć. Jajo samo nie wie czego chce, ale jedno jest pewne- jajo ma dosyć tej beznadziejnej pogody i z chęcią wywędrowało by dokądś, gdzie temperatura powietrza przekracza 25 stopni.
A tymczasem jajo pomarudzi i pójdzie wydmuchać nosa, który wygląda tak, jakby miał zaraz odpaść.
Eeee tam!
niedziela, 18 listopada 2007
Jajco smarkate
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

8 komentarzy:
Niech się Jajo bierze w skorupę i nie marudzi ;-) to w ramach niedzielnego kazania. Buziaki.
Jajo się wzięło i zawinięte w kołdrę buszuje po necie. Ściskam mocno. Wywiad doniósł, że Karminowy oddział też smarka. Prawda to?
Prawda... zamknęliśmy się i od trzech dni nosa z chałupy nie wyciągamy, kurując katary
Życzymy powrotu do zdrowia;)
Zdrowiej jajko kochane, polecam wisniowke na rozgrzewke, duzo dobrych ksiazek i olewanie pracy chocby pzrez 1 dzien :-) Czasem trzeba wyluzowac i sobie pochorowac w lozeczku i juz ;-)
Już mi lepiej, a na chorobowym jak nie byłam tak i nie poszłam. Głupia jestem!
Współczuje jajo, bo vice prezes patentowy ma chandrę jesienno-zimową!
Jakby vice prezes patentowy więcej pisał na swoim blogu, to depresja minęłaby szybko, a co niektórzy mieli by dodatkowo ubaw. :P
Prześlij komentarz