Jeszcze nie mężatka, głupiutka jak lewy but, obiecała sobie kiedyś, że w biedzie żyć nie będzie. Pracować ciężko też nie ma zamiaru. Matka wmawiała jej, że każdy facet, to może świnia, ale jak ma kasę, to już inna, zupełnie inna historia. Tak oto więc córka siostry mojej ciotki od strony dziadka, po stryjecznym wuju Abrahamie wzięła się usilnie za łowienie bogatego chłopa. Nie było ważne, czy jegomość zaobrączkowany, czy ma potomstwo, czy też nie, czy atrakcyjny, czy potwór- ważne ile zer na koncie i ile może zainwestować. Po pewnym czasie, kandydatów znalazło się wielu, ale nie wszyscy z nich rzeczywiście hojni byli. Sępisko coraz więcej oczekiwało, w zamian nie dając nic ....(chociaż?) Po kilku latach "ciężkiej" pracy doczekało się nowego autka, mieszkania, ciuchów i ciąży.
Autko ma numer rejestracyjny, mieszkanie położenie, ale dziecko niestety nie ma ojca...
piątek, 26 października 2007
Sposób na życie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

14 komentarzy:
Ach myślisz, że jej to różnicę robi - ojcem dziecka są...te zera na koncie a auto uspokaja skołatane sumienie Smutne do bólu. Pozdrawiam
Pieniądz Bogiem!
Niektórzy mogą i tak, ale dla mnie to nie byłoby prawdziwe szczęscie. A co koneksji rodzinnych to chyba będę musiała sobie drzewo genealogiczne rozrysować, żeby to zrozumieć :)
ale za to jaką ma obrotną mamuśkę;-))
Shell, Ty zawsze musisz widzieć odwrotnie?:P
Sweet - a Ty niby willi zwanej dla niepoznaki mieszkaniem w bloku nie masz? A tak przy okazji - widziałaś jak wczoraj w naszej windzie ktoś sos pomidorowy wylał? Normalnie na początku nie wiedziałam czy to nie krew po jakiejś krwawej jatce, ale na szczęscie cała winda pizzą pachniała. Że też ten mój pies - elegant od siedmiu boleści - wsiadł to tak dramatycznie wyglądającego przemieszczacza międzypiętrowego...
Ach.. I co jej z takiego życia???
Willę mam wyrąbaną w kosmos, czasami sama się dziwię, że w życiu człowiek skazuje się na 9-te piętro tak dobrowolnie. Może jak pyknę tę szósteczkę, to zakupię tonę dynamitu i wszystkie takie stare paskudne blokowiska wysadzę w powietrze. Jeszcze nie tak dawno temu, bo ze dwa lata mija jak sąsiad z 3-go podpalił niedopałkiem mieszkanie. I weź tu spij spokojnie...A Brusio i tak mądre zwierzątko jest- może liczył na sos w windzie a na pizzę na piętrze?
widzę odwrotnie po tym tokaju geburstagowym, co od Gosi dostałam - wyjaśniła się już zagadka prezentu urodzinowego;-))
Wiesz... zawsze jest nadzieja, że się znajdzie przyszywany z pełnym portfelem. Trzeba być optymistą ;)
Żeby nie potrafić się poprawnie podpisać, to tylko ja tak umiem ;)
Do Shell:
I pijąc tego tokaja nie pomyślałaś o koleżance z północno-zachodnich krańców Polski?
Do Karolci:
Ja też często najpierw napiszę, a potem pomyślę...I tak zgadłabym, ze to Ty:)
A dzidzia to dziewczynka czy chłop? Pytam bo tą "obrotność" trzeba dalej przekazać następnemu pokoleniu - a chłopczynie co powie?!
Prześlij komentarz