wtorek, 30 października 2007

Purchawa kontra Gosiaczek

Nie rozumiem czasami starszych osób. Wydaje im się, że z racji wieku, niskiej renty, zaburzeń hormonalnych, wypadających zębów i problemów ze stawami, mogą zrównać młodszych od siebie z ziemią.
Weźmy pod uwagę taki typowy przystanek autobusowy. Stoi sobie takie coś ledwie ledwiuśko w godzinach szczytu na przystanku, opiera się na lasce, a jak tylko podjedzie autobus napchany jak słoik ogórków kiszonych, to człowieczyna nabiera takiego rozpędu, że mógłby wszystkich pragnących wleźć do autobusu, znokautować lewym sierpowym i zdeptać na placka. Nie wiem, czy ma to związek z turbodoładowaniem, czy z ludzką determinacją, ale zawsze zachowuję bezpieczny odstęp. Tyle co do wstępu- bujamy się dalej!
Gosiaczek (dla niewtajemniczonych- mój towarzysz współpracownik) miał ciężki tydzień, a właściwie chyba miesiąc, bo tylko co wrócił z podróży do Egiptu, aż tu nagle wrzucono go w wir pracy i stosu zamówień. Gosiaczek nie ma cierpliwości do upierdliwych klientów, i w momencie kiedy ja liczę do 10, Gosiaczek pieni się i ustawia klienta w rządeczku.
No i przyszło się strasznie rozkapryszonej babci emerytce do naszego salonu, i trafiło się ledwo żyjącej babci emerytce na rozdrażnionego Gosiaczka.
Powstał jakiś problem natury technicznej. Babcia jako starsza wiekiem osoba wie wszystko lepiej, choć właściwie nie wie nic. Gosiaczek wie wszystko, ale babcia nie dopuszcza jej do głosu. Walka wyglądała bardzo ciekawie, zwłaszcza w momencie, kiedy to schorowana babcia pokazywała miejsca ukłuć i kuku jakich nabyła podczas długiego żywota, i zaświadczenia, że denerwowanie babci grozi rychłym jej zejściem ze świata żywych.
Na twarzy Gosiaczka malował się grymas chęci sprzątnięcia wapniaka za pomocą tępego narzędzia jakiego nie posiadała. Babcia za to osiągnęła szczyt, nazywając koleżankę moją drogą gówniarzem śmierdzącym i bękartem, i zasmarkaną pannicą i jeszcze kilka razy gówniarzem, z tym, że już nie śmierdzącym. Wściekła do granic Gosia, w odzewie, wyzwała emerytkę od starych purchaw i jeszcze jakichś tam drożdżaków... więcej nie pamiętam, bo szybko mówiła.

Sprawdzałam- babcia żyje i ma się całkiem nieźle, tylko trochę ją stawy bolą i chodzić nie może. Za to struny głosowe babcia ma w jak najlepszym stanie, z psychiką trochę u niej do tyłu.
A ja naprawdę lubię swoją pracę...

15 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Ojojoj, mecz bokserski Gosiaczek kontra Babcia. I kto w koncu wygral?

Ewka pisze...

Babcia...

Anonimowy pisze...

Boże, jak ja to rozumiem. Moherowa była? ;)

Ewka pisze...

Jesuu skąd wiesz?

Słomiana Wdowa pisze...

Gosiaczek to moja bratnia dusza! Ja też przyciąga upierdliwych wapniaków, którzy albo mi szczegółowo relacjonują o swoich żylakach na d... albo mnie wyzywają od gówniarzy! Zainspirowałaś mnie... do kolejnego postu, ale dopiero jak sprzątnę tę biurwę z banku, gdyż zapowiada się runda 2!

Ewka pisze...

Kiedyś przed rokiem kobieta z urzędu kazała mi zmienić imię dziecka, bo takie niepolskie jest. Zero podstaw prawnych, tym bardziej, że dziecko nie urodziło się w kraju i tam imię Marysia brzmiałoby dziwnie. Pani tłumacz przysięgły dostała ataku śmiechu jak jej powiedziałam, że w przetłumaczonej metryce miałaby wpisać imię Michalina zamiast Michelle. Bujałam się z problemem peselu długo i czekam już kilka miesięcy, a miało trwać dwa tygodnie. Do lekarza mogę iść - null problemów, ale w Niemczech. Ok daleko nie mam, ale po co, skoro książeczkę ubezpieczeniową posiadam i ubezpieczenie płacę. Przed rokiem jak załatwiałam to wszystko, to był wielki problem, w tym już nie, bo pani w urzędzie znała mojego ojca, więc kazała niektóre rubryki opuścić, bo tak się nie czepią itd. Skrócony akt urodzenia też przyjęła, a w zeszłym roku nie wchodziło to w grę. I ja się tu pytam - zdrowy ten kraj jest tak w ogóle?

Anonimowy pisze...

Mogę się założyć, że to za sprawą babci z parteru, która wiecznie przez okno wygląda, na chodniku nawsadzali słupków zmniejszając tym samym liczbę miejsc parkingowych o połowę. Ten przeszywający wzrok kiedy tylko jej pod oknem parkowaliśmy do teraz wywołuje u mnie dreszcze;-))

Anonimowy pisze...

Te babcie starsze t zawsze mają swoje najświętsze według nich zdanie ... i najwłaściwsze poglądy :D

Anonimowy pisze...

Ile babć tyle charakterków, fakt, że w pewnym wieku są podatne na wszelkie frustracje ponad miarę, zjawisko autobusowe również potwierdzam, byłam nawet ofiarą "babci łokciowej", która by się dostać do upragnionego krzesełka miast użyć słowa "przepraszam", za pomocą kuksańców z łokcia szybciutko utorowała sobie drogę, ot szczwana materia, ta bojowość chyba z czasów partyzantki została hehe...
Gosiaczkowi takie "otrzeźwienie" na dzień dobry po urlopie pomoże szybciej wdrożyć się w służbowe obowiązki, więc - Babcie siłą narodu!!!Pozdrawiam moherowo (z powodu zimna, nie przekonań)

Anonimowy pisze...

Wy tu nadajecie na polskie babcie, bo nie mialyscie pewnie okazji nadziac sie na babcie Chinki. To jest dopiero gatunek! Babcie Chinki nie mowia w zadnym jezyku oprocz swojego (czyli nikt ich nie rozumie), lokci uzywaja na potege w kazdej sytuacji, pedza jak male robociki na swoich chudych konczynkach z predkoscia skutera, wpychaja sie do kolejek w bankach i urzedach bezczelnie wykrzykujac cos glosno w swoim narzeczu i bijac innych lokciami tak ze czlowiek ma powazne siniaki, i wogole sa bardzo ciezkim przeciwnikiem. Wszystko pewnie dlatego ze w Chinach jest tak liczna populacja, ze by przejsc ulica musza sie od dziecka rozpychac, wiec tak robia i tu gdzie ludzi jest tylko 30 milionow na baardzo wielkiej powierzchni. No i jako plec zenska musialy udowadniac sobie i wszystkim, ze rodzice nie popelnili bledu nie porzucajac bobasa-corki (nieuzytecznego darmozjada) na poboczu drogi, jak to jest do dzis praktykowane na chinskich wsiach. Koszmarek. Moherowe babcie polskie to baranki przy babciach chinskich ;-)

Unknown pisze...

Wprawdzie wpojono mi szacunek względem starszych (nie tylko babć), ale.. czasem trzeba postąpić wedle zasady 'jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie', bo przecież nie o to chodzi, by się w życiu dawać, ekhm, gnoić.
tanya

Ewka pisze...

Do Mushell:
A duża ta Wasza bryka? Autobus czy cuś?

Ewka pisze...

Do Karminy:
Jednej takiej moherowej ustapiłam nawet kiedyś w autobusie miejsca, a ta posadziła 9-letniego wnuczka. Myślałam, że kogoś zdzielę.

Ewka pisze...

Do S.L.K:
Moja babcia nie różni się niczym od reszty,choć dawno już jej nie widziałam.Jej ulubionym zdaniem jest/było: "a nie mówiłam?" Zawsze ma rację, nawet jak jej nie ma. Chyba mam coś po niej...

Ewka pisze...

Do Imagik:
Nie masz sprayu na te szybkie Chinki? Muchozol i po sprawie! Tylko załóż maskę przeciwgazową, bo jakby wiatr zmienił kierunek, to mogłoby i Tobie zaszkodzić:)

Powered By Blogger