niedziela, 21 października 2007

Pajączek, pajączek bez nóżek i bez rączek..

Jak powiesz dziecku, żeby do kałuży nie wchodziło, to znajdzie największą i nie dość, że wejdzie, to jeszcze błotem potraktuje współtowarzyszy spaceru. Jak powiesz dziecku, żeby nie właziło na murek, bo spadnie, to już w tym momencie twoja przepowiednia się sprawdza i dziecko ląduje z głową w krzakach (dziś chodnik wygrał z Miśką 4:0) Jak powiesz, żeby było cicho, to zaczyna wrzeszczeć, jak prosisz o rozmowę - milczy. Dzieci są odwrotne- zwłaszcza moje.
Od pewnego czasu Miśka ma problem z kąpielą. Dostała gwałtownego uczulenia na wodę, a jeszcze dzień przed siedziałaby w wannie od rana do wieczora, z przerwą na obiad.
Trzeba było zatem znaleźć sposób na dziecko. Wmówiłam jej, że włosy to zarośla, w których mieszkają pajączki i że pajączki muszą raz dziennie się kąpać, bo inaczej będą chore, i będą musiały iść do lekarza, i nie będą mogły się razem bawić (do lekarza sama się zgłoszę - obiecuję!). Młody rekin połknął historię i z kąpielą nie ma problemu. Problem stanowi teraz prysznic, bo przecież (moje domniemanie) pajączki mogłyby z siłą wodospadu zostać wyeksmitowane z domu, a w kanałach życie wygląda nieco inaczej. Szukam jakiejś niesamowitej, wielowątkowej, dramatycznej historii.
I tu pies Pankracy pogrzebany-fantazja zdechła!

13 komentarzy:

Słomiana Wdowa pisze...

To jest historia dla Super niani! :)

Ewka pisze...

Ty to masz pomysły! Ale z drugiej strony lepiej się jej o radę nie pytać - jeszcze wpadnie i zacznie mi dzieciaki wychowywać. Co ja durna mówię! Wieczorem spakowała by toboły i w te pędy do W-wy!

Anonimowy pisze...

Historia z pajączkami jest dobra;może tak mocno potrafią przykleić się do włosów, że nie spadną? A odnośnie skakania po kałużach: ja już nawet nie mówię żeby nie wchodziła tylko odsuwam się na bezpieczną odległość;p
Shell

Anonimowy pisze...

Świetny temat, ja z Dudkiem na co dzień mam jakieś specjalne historie, np. do dziś boi się odgłosu lecącego samolotu, więc wmawiam mu że to... kosiarka.
Obiadem najpierw karmię Jego Miśki potem jak im smakuje i chwalą :-) Dudek da się namówić na małe co nieco.
Z krzykiem, mam historię, że zaraz wejdzie sąsiad i... nakrzyczy po swojemu - działa.
Ze spaniem - zaś świetnie działa nam "gadka", że świeci Księżyc i Wenus a to czas kiedy wszystkie dzieci śpią.
No i "namber łan" (po polsku co mi tam) dzisiejszy widok połówki Księżyca (zawsze widział cały okrąglusieńki) Tatko, by wytłumaczyć Młodemu czemu brakuje połowy, usnuł historyjkę o myszy, która sie pomyliła i zamiast serka zjadła... "łysego" hehe ;-D
Dzieciaki inspirują niesamowicie, pozdrawiam powyborczo.

Anonimowy pisze...

Wy to wszyscy cziterzy jesteście xD, ale Karmina i jej tatko to już przeszli samych siebie. Jaka mysza? Jaki Wenus xD. Ewa jako dobra starsza siostra potrafiła jedynie wymyślić podczas spaceru po naszej "puszczy sandomierskiej" bajkę o tym, że się zgubiliśmy - powiem szczerze, że uwierzyłem (zrobiło się dość głośno wtedy w lesie).

Anonimowy pisze...

Kurcze, Slomiana Wdowa mnie ubiegła, bo też mi się SuperNiania skojarzyła ;)

Ewka pisze...

Karmina macie genialne pomysły jak mi fantazji braknie to poproszę o radę. Marlenie zawsze przed myciem głowy(panika straszna) opowiadałam historie z zycia wróbelka. Po kilku miesiącach kompletnie mi się repertuar skończył. Wróbel potrafił np. jeździć traktorkiem i miał licencję pilota. Do dziś pamięta te historyjki i się z nich strasznie smieje. Pozdrawiam przy kawie

Ewka pisze...

Mirek Ty się ciesz, ze cię w tej "puszczy" nie zostawiłam hihi, gatki miałeś wtedy suche?

Anonimowy pisze...

Alez wyobraznia i fantazja! Nie zdawalam sobie sprawy, ze po to by umyc glowe dziecku trzeba sie wznosic na takie wyzyny kreatywnosci ;-) No no, swietnie sobie radzicie Jajko i Karmina :-)

Anonimowy pisze...

hi hi hi pomyslow Ci nie brakuje buziaki ***

Ewka pisze...

Trzeba sobie jakoś radzić, a często jest się bezradnym...

Anonimowy pisze...

Rany, przeraża mnie posiadanie dzieci..

Ewka pisze...

Tanya już teraz wiesz co przed Tobą!

Powered By Blogger