Jak ja nie lubię poniedziałków...i wtorków....i innych dni tygodnia, kiedy praca się spiętrza, a klienci jacyś tacy w depresji. Toż to na świecie wojny, choroby, trzęsienia ziemi, wybory parlamentarne i inne kataklizmy, a taki klient denerwuje się z byle jakiego drobiazgu, jakby biedak nie miał innych zmartwień.
Mamy na to kilka sposobów:
1. Policzyć do 10 w trzech językach.
2. Przestać słuchać i potakiwać głową.
3. Powiedzieć, że się oddzwoni.
4. Zażyć środki uspokajające.
5. Przerwać połączenie.
6. Zwalić winę na producenta, jeśli ten zawinił.
7. Zwalić winę na wykonawców.
8. Przyznać się do winy (jak już wyjścia nie ma)
9. Zadziałać na litość - działa w 99%.
10. Około 5 razy przeprosić.
11. Dać rabat.
12. Powiedzieć, że stres fatalnie działa na zdrowie zwłaszcza, gdy się jest nieuleczalnie chorym.
Mimo wszystko klient nasz pan i ma zawsze rację, nawet gdy jej nie ma.
I dlatego nie lubię poniedziałków!
poniedziałek, 22 października 2007
Na szczęście jutro wtorek!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

28 komentarzy:
Hmm, kilka sposobów mogłabym właściwie wykorzystać, ale.. zwykle mi się nie chce wysilać i mówię prostu z mostu, że dziś nie lubię dzieci, więc mi proszę nie podskakiwać.
Swoją drogą, też nie lubię poniedziałków. I wtorków. I śród.
I to się nazywa zdrowe podejście do życia!
Jest chyba taka piosenka angielska: ' I don't like Mondays' (nie lubie poniedzialkow). I ja nie lubie. Jestem zawsze w poniedzialek zmeczona po weekendzie. Gdy 'tubylcy' zaczynaja nowy tydzien pelni energii i werwy, ja powoli dochodze do siebie po weekendowym odpoczynku :-)
Proponuje zrobic poniedzialki wolne. Co wy na to?
A ja paradoksalnie nie cierpię piątków. Czekam na wieczór, by zaczal się weekend i się doczekać nie umiem. Dzień ciągnie mi się jak smród w gaciach (za przeproszeniem).
Imagik jestem za! Wtorek też wolny - po poniedziałku itd. Ogólnie po kiego idzie się pracować?
A piątki też działają mi na nerwy, zwłaszcza jak się okaże, że w sobotę muszę pracować. Za pracującą sobotę powinno się pracodawców karać!
Mnie na wychowawczym powinno byś "wsio ryba", a jednak... chyba podświadomie z przyzwyczajenia na dźwięk -poniedziałek- dostaję gęsiej skórki, mam ochotę leżeć w łóżku do 11 i uważam że powinno zmienić się nazwę tego dnia, nie wiem czemu PO nie ujęła tego do programu wyborczego ;-) a olśniło mnie właśnie!!! POniedziałek - jak zlikwidować dzień, który sławi PO hehe... pozdrawiam poponiedziałkowo.
He he, POniedzialek, no no wszystko da sie upolitycznic ;-)
Nadal jestem za wolnym poniedzialkiem. Zniknal by problem bezrobocia, niektorzy by pracowali do czwartku, niektorzy od wtorku ;-) I wilk bylby syty, i owca cala :-P
A piatki to ja bardzo lubie :-)
Boshe, a ja dziś miałam taki wtorek, że normalnie jestem niesamowicie szczęśliwa, ż ejestem już w domu i teraz z miłą chęcią zabieram się za odkurzanie -wszystko tylko nie telefony, faktury, programy...
Do Karminy:
Masz rację dość, że poniedziałek, to jeszcze POwyborczy POniedziałek. Dwa razy PO to jak podwójna nadzieja!
Niestety muszę w ten sposób...
Do Imagik:
Jestem za pracą od wtorku do czwartku + wolna sobota, urlop mógłby pozostać w tej wersji, bo jakoś takoś bezrobocie mnie męczy. Że też nikt jeszcze na ten pomysł nie wpadł!
Do Gosi:
Nie mów mi nic o telefonach, ja powinnam na centrali pracować - stwierdzenie moich współpracowników(głównie Gosiaczka)Co w tym złego, że gadatliwa jestem (może właśnie to!)
A najgorsze, że co telefon, to inny problem... A czasmi to pod koniec dnia sluchawkę podnoszę, by sprawdzić czy działa, bo normalnie to sporadycznie ktoś dzwoni. W ogóle to założyłam dziś majtki na lewą stronę - i to był chyba ten pechowy początek tego dnia...
ja nie lubie strasznie, gdy jest piatek po poludniu i nagle wszyscy wokol chca zalatwic cos przed weekendem i dzwonia, i pytaja, i marudza, i sa niemozliwi.... buziaczki ***
Hihi ja mam taką bluzkę, w której szew jest na prawej stronie i nie noszę jej, bo wszyscy mi zwracają uwagę, że źle ją założyłam.
Do S.i.g.:
Moja droga ja mam uczulenie na klientów, którzy przywloką się pięć minut przed zamknięciem salonu i siedzą pół godziny. Na niektórych działa nerwowe spozieranie na zegarek, na innych nic nie działa...A i jeszcze komentowania cen nieznoszę! Praca z ludźmi to tragedia...
do Gosi:
Dobrze, ze wogole zalozylas majtki. Ja pechem nazwalabym sytuacje, gdybys zapomniala wlozyc majtek, przechodzila w szerokiej spodnicy kolo wiezowca lub kratki z wyziewami i nagle podmuch wiatru podnioslby spodnice do pasa pokazuajc gole co nie co. Ale to nie koniec. Pechem bylaby obecnosc szefa przechodzacego wlasnie obok z usmiechem na ustach i tekstem: 'Dzien dobry pani Gosiu. Widze ze jednak nie jest pani naturalna blondynka' ;-)
Imagik Ty to masz fantazję! Normalnie żem w szoku hihi. Mamy niestety jeden problem - brak wyziewów (przynajmniej w Ś-ciu)
ale silny wiatr macie :-)
he he
też fakt!
do Imagik:
po ilu mochitach ten tekst pisałaś;p bo że na trzeźwo to nie uwierzę;-))))))))
Imagik po ilu mochitach ten tekst pisałaś;p Bo że na trzeźwo to nie uwierzę;-))))
Na trzezwo, przysiegam (*czkawka*). :-)
Nie zdarzyło mi się jeszcze majtek zapomnieć, choć czasem mam taką manię i co chwilę sprawdzam czy mam na sobie spódnicę - to chyba jak ubiore jakąś, która nie jest o rozmiar za mała / lub była za duża zanim przytyłam. A majty na lewej stronie i tak tylko dlatego zauważyłam, bo w tej naszej pracy jest lusto na wprost WC...
Imagik podejrzewałam, że tyskiego nie odrzucisz. Przestraszyć Cię?
do Gosi:
a kto to wpadl na pomysl lustra w na wprost WC? Ciekawie tam jest u Was w pracy. Widac ze szefostwo ma bardzo wyrafinowane pomysly ;-)
do jajka:
Nawet bym sie tego Tyskiego dzisiaj napila. Mzoe sobie jednak kupie? Bo jestem dzisiaj agresywna he he. Komu by tu dokopac? Nie macie jakichs pajakow do utluczenia czasem?
Mogę dać Ci kilka namiarów
Prześlij komentarz